Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/addit.ten-odkryc.malbork.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
ia

domu i z jej życia.

ia

- Nic, co pasowałoby do interesującego nas czasu. Obawiam się,
- Zostaw mnie w spokoju! Śpiew nie ustawał. Zagłuszał przejmujący wiatr, którego podmuch sprzątnął spod ich nóg pierwsze suche liście. Był nawet głośniejszy niż warkot silnika motoru, którego koła nie przestawały się kręcić. Jed się wyrwał, ale wpadł do dziury, którą Chase zapomniał zasypać. Szybko się jednak pozbierał. - Niech was wszyscy diabli! - wrzasnął, dobywając głos ze ściśniętego z przerażenia gardła. - Niech was szlag trafi! W ciemności przemknął kot. Jed uciekał co sił w nogach. Chwilę później rozległ się dźwięk zapalanego silnika corvetty Jeda. Samochód zawył przeciągle i ruszył z piskiem opon. Silnik ucichł, a zawyły zmieniane biegi. Po chwili hałas ucichł w ciemności. - Krzyż na drogę - powiedziała Sunny. - Co zrobiłaś? - spytał matkę Brig. Wyciągnęła ręce i dotknęła jego czoła. Skrzywił się. - Musisz się nauczyć walczyć z przeciwnikiem głową, a nie pięściami. - Jesteś oszustką, mamo. - Tylko wtedy, gdy muszę. - Jej oczy były spokojne i ciemne. - Ale widzę wokół ciebie kłopoty, Brig. Naprawdę. Znacznie poważniejsze niż ten pętak. - Zobacz, mamo. Zaczynasz wierzyć we własne bajki. - To nie bajki. - Bzdura. - Zakpiłam z syna Bakerów, ale to wcale nie znaczy, że to bajki. Jeda trzeba było porządnie przestraszyć. Ale to, co widzę wokół ciebie i Chase’a jest najprawdziwszą prawdą. - Chyba nawet za bardzo przestraszyłaś Jeda. - I dobrze. - Spojrzała na drogę. Na jej gładkim czole pojawiły się zmarszczki. - Już więcej nikogo nie napadnie. - Słuchaj, nie martwię się o siebie ani o Chase’a - skłamał Brig, ocierając pot z czoła. Poczuł, że rzęsisty deszcz pada mu na głowę. - A powinieneś. - Muszę iść... - Poczekaj. - Spojrzała w niebo i zmarszczyła brwi, widząc chmury, które przesłaniały księżyc. - Musisz mi opowiedzieć o przyjęciu u Caldwellów. Wcześnie wróciłeś. - Było nudno. - I były problemy. - Zgadujesz, czy masz wizję? Założyła ręce pod biustem - Następnym razem przeklnę ciebie - zażartowała, ale nie było jej do śmiechu. Zagryzła wargi, patrząc na zakrwawiony kij. - Było trochę zamieszania, ale nic poważnego się nie stało - skłamał. - Nikt się nawet nie pokwapił, żeby wezwać policję. - Otrzepał kurtkę i podniósł motor. Miał poważne kłopoty. Naprawdę poważne. Nie chodziło tylko o kilka obelg pod adresem Sunny ani parę uderzeń kijem baseballowym. Pomyślał o Cassidy i poczuł wyrzuty sumienia. Cholera, ta dziewczyna dała mu się we znaki. Na dodatek miał urwanie głowy z jej siostrą. Angie. Dziwnie się dzisiaj zachowywała. Nie kokietowała go. Była chyba przygnębiona. Nie odstępowała go na krok, a po chwili flirtowała i tańczyła z innymi chłopakami, którzy łazili za nią watachą. Kiedy Brig miał już dosyć wystawnego przyjęcia i snobistycznych gości, namówił ją, żeby wyszli. Zgodziła się. Poszli ścieżką między drzewami przy domu. Angie się rozpłakała. Zaciągnęła go do składziku przy szklarni. - Co ci jest? - spytał podejrzliwie, bo jej nie ufał. - Nic. Nie wierzył jej. Angie Buchanan kręciła całym światem wokół siebie. Jednak po jej ładnej twarzyczce spływały łzy. Czuł, że ma jakieś kłopoty. Kłopoty, których on nie potrzebował. - Pomóż mi, Brig. - Jak? - Przytul mnie. - Angie, chyba pora wracać do domu. - Jeszcze nie. - Była zrozpaczona. Opuściła górę różowej sukni, odsłaniając kusząco jedną pierś. Chciała mu się oddać. - Na miłość boską, załóż to na siebie! - Proszę cię, Brig... - Chwyciła go za rękę i położyła ją na swoim jędrnym ciele. Patrzył, jak brodawka jej piersi stwardniała w oczekiwaniu. Pozwalała mu czuć ogień i płomienie, które w niej płonęły. Miał dziewiętnaście lat. A ona była taka pociągająca. - Pozwól, żebym cię zadowoliła - wyszeptała. - Jak wtedy... Pamiętasz?
Enrique, a czubek jego noża nacisnął boleśnie skórę na karku młodego
nawet więcej - zależnie od tego, kto płacił i jak bardzo mu zależało.
Cisza. Milla nie słyszała nawet oddechu Rhondy.
półprzytomna. Ostatnią rzeczą, którą zobaczyła, była pochylająca się
kociak. Miejmy nadzieję, że nie kojot.
132
myśli przewalającą się przez głowę.
nagle.
Po wyjściu Milli Susanna przeszła do swojego prywatnego
- Jestem Milla Edge - zaczęła.
czuła miętę do Diaza, był co najmniej niepokojący Ten facet był
zamieszany w porwanie Justina, ale spodziewała się, że True

- On tu idzie! – pisnął zdenerwowany do Karola. Ten również był oczarowany

pamięta. Rebecca odziedziczyła tę fatalną przypadłość.
W gruncie rzeczy jej oczy nie były fiołkowe, lecz miały granatowe obwódki wokół
- Wiesz, to bardzo dziwne, że każesz mi sobie wierzyć, podczas gdy, jak się zdaje, ty
- Tak, ale niewiele mu brakowało do śmierci - odparł lekarz, nie odrywając się od
brata. No cóż, Robert dawał i odbierał, a Alec nie miał zamiaru zależeć od rodzinnej fortuny.
- Dziękuję, nie! A co z trzecim? Kim on jest?
wielkiemu wierzchowcowi Aleca tak szybko, że zwierzę wyraźnie się zaniepokoiło.
Na pewno nic się nie stanie, pomyślała chłodno, ale na karku poczuła nieprzyjemne mrowienie. Fakt, że udało jej się dostać do pałacu, uznano w organizacji za wielki sukces. Dalszy
steruje Draksem, popychając go ku Parthenii, Alec miał nadzieję, że przyjaciel przestanie
mógłby szukać schronienia. Któryż kraj zgodziłby się go przyjąć, jeżeli spisek wyszedł na
towarzystwa, gdy te zanurzały się w zimnej, słonej wodzie.
dam mieniły się jasnymi barwami niczym ogród. Część mężczyzn miała na sobie mundury
Krystian, tak jak postanowił, poszedł do swojego księcia następnego dnia.
więcej niż trzy razy z rzędu. Czegóż innego można się było jednak spodziewać po przywódcy
Anglii przed skutkami skandalu, a drugi przed długami, Alec zdołał zachować swoją pozycję

©2019 addit.ten-odkryc.malbork.pl - Split Template by One Page Love